21 sierpnia 2009 roku
Dzień dobry!
Polacy mają pewien ciekawy zwyczaj. Po kolacji wigilijnej chowają do portfeli rybie ości. Rytuał ten ma zapewnić pomyślność i dostatek w nadchodzącym roku. O tradycjach, wartościach rodzinnych, najważniejszych świętach oraz gorącej przyjaźni narodu polskiego i kazachskiego opowiedziały naszej gazecie Helena Rogowska, przewodnicząca astańskiego Stowarzyszenia „Polacy” i Marina Malinowska, dyrektor Niedzielnej Szkółki Polonijnej.
W latach 30-tych XX wieku w wyniku represji stalinowskich Polacy zostali deportowani do Kazachstanu. Ogromny kraj z bezkresnymi stepami i gościnnymi ludźmi stał się dla nich nowym domem. Ale po dziś dzień, mimo tak wielkiej odległości dzielącej ich od historycznej ojczyzny, Polacy nie zapominają o swojej kulturze. Dziesięć lat temu 27 września w Astanie powstało polskie stowarzyszenie „Polacy”. Jego założycielami było czternastu entuzjastów. Pomysłodawcy wyznaczyli sobie niełatwe zadanie – postanowili zjednoczyć przedstawicieli polskiej diaspory mieszkających w Astanie. Dziś stowarzyszenie to prowadzi aktywną działalność i liczy ponad dwa tysiące członków. Kluczowymi zadaniami stowarzyszenia „Polacy” jest zachowanie języka ojczystego i rodzimej twórczości a także dochowanie wierności tradycjom narodowym.
Członkowie stowarzyszenia są jak wielka, kochająca się rodzina. Rolę ogniwa jednoczącego wszystkich i podtrzymującego tę przyjaźń gra Niedzielna Szkółka Polonijna, która kilka lat temu otworzyła swe podwoje jako filia Gimnazjum Lingwistycznego Nr 5. Uczniami tego ogniska językowego i folklorystycznego są starzy i młodzi. Najmłodszy ma pięć lat, najstarszy – siedemdziesiąt. Wszyscy poznają ojczystą kulturę i tradycje z równym zainteresowaniem. Przy szkole działa zespół taneczny „Kujawiaczek” oraz dwa zespoły wokalne „Stokrotka” i „Czerwone jabłuszko”.W 2006 roku, już w pierwszym roku od założenia odniosły wielki sukces – zwyciężyły w konkursie dla szkółek niedzielnych Astany. Na wszelkich świętach strojne panie i panowie w strojach ludowych demonstrują mieszkańcom i gościom stolicy twórczość ludową narodu polskiego.
- Zespoły ludowe cieszą się wielką popularnością. Jesteśmy zapraszani na wszystkie imprezy w mieście. Każdej wiosny odbywa się festiwal centrów narodowo-kulturalnych, gdzie także występujemy. Staramy się przy tym zachować więź międzypokoleniową, na scenie może pojawić się niezwykły duet – dziadek z wnukiem. Do tańców indywidualny charakter wnosi także choreograf – absolwent moskiewskiego instytutu kultury, który dobrze zna się na polskiej kulturze. Stroje przywozimy z Polski. W repertuarze zespołów pieśni i tańca jest krakowiak, polonez, mazurek – opowiada Marina Malinowska, kierowniczka artystyczna i dyrektorka Niedzielnej Szkółki Polonijnej.
-
Moje rozmówczynie z wielką ochotą zgodziły się opowiedzieć mi o świętach i tradycjach narodu polskiego. Jak się okazało, największą atencją darzą Polacy Boże Narodzenie. Jest to bardzo rodzinne święto, które gromadzi przy jednym stole wszystkich krewnych i bliskich. Na bożonarodzeniowym stole powinno stać trzynaście potraw – zgodnie z liczbą apostołów. Wśród całej rozmaitości smakołyków, roztaczających zniewalając zapachy, obowiązkowo powinien znaleźć się smażony karp. Po zjedzeniu ryby trzeba włożyć jej ości do portfela. Zgodnie ze starą polską tradycją powinno to przynieść powodzenie i obfite dochody. Następnie wszyscy idą do kościoła, gdzie odprawiana jest msza. Następnego dnia po Bożym Narodzeniu można przygotować postną zupę.
Jest jeszcze jedno ważne święto – Wielkanoc, z tradycyjnymi malowanymi jajkami i babkami. Z tym świętem wiąże się jeszcze jedna ciekawa polska tradycja. Polega na tym, że w poniedziałek wielkanocny można znienacka polać wodą przypadkowego przechodnia. Uważa się że w takiej chwili człowiek spryskany został wodą święconą, która uczyni go lepszym – wyjaśniają Helena Rogowska i Marina Malinowska. Oczywiście dziś mało kto będzie tym zwyczajem zachwycony – dodają z uśmiechem. Z kolei polski Dziadek Mróz to Mikołaj, który w odróżnieniu od rosyjskiego siwobrodego starca przychodzi nie 31 a 6 grudnia. Jest on jednak tak samo kochany i przynosi dzieciom prezenty.
Dziś Stowarzyszenie „Polacy” prowadzi wieloraką działalność. Wspiera osoby starsze, prowadzi kursy językowe w Lublinie i Krakowie, organizuje staże medyczne dla lekarzy i kolonie letnie na terenie Polski dla dzieci. Pięć lat temu nawiązało współpracę z Dyrekcją Generalną Lasów Państwowych. W myśl umowy co lato dzieci jeżdżą wypoczywać do kraju przodków. W tym roku na wakacje do Polski pojechały dzieci z całego Kazachstanu. Przez cały miesiąc 30-osobowa delegacja zwiedziła największe miasta Polski i przywiozła cały „wór” wrażeń.
- Blisko współpracujemy z Polską. Kiedy tam przyjeżdżamy, z dumą opowiadamy o Kazachstanie, o tym że jest to wielonarodowy kraj, w którym wszyscy żyją w pokoju i zgodzie. Wielka w tym zasługa Nursułtana Nazarbajewa. Tylko w Kazachstanie powstało i skutecznie funkcjonuje Zgromadzenie Narodów Kazachstanu. Jest to unikalna instytucja, która jednoczy różne narody mieszkające w Kazachstanie. Często gromadzimy się, dzielimy doświadczeniami, opowiadamy o swojej kulturze – mówi Helena Rogowska, przewodnicząca Stowarzyszenia „Polacy” miasta Astany, zastępca prezesa Związku Polaków w Kazachstanie i członkini Zgromadzenia Narodów Kazachstanu w jednej osobie.
- Patriotyzm dzieci widoczny jest szczególnie podczas śpiewania państwowego hymnu Kazachstanu. Na jednym z wyjazdów dzieci zaśpiewały hymn. Powiedziano nam wtedy, że kazachski bardzo przypomina francuski – dodaje Marina Malinowska.
Od niedawna stołeczne Stowarzyszenie „Polacy” ma własną stronę internetową. Często wchodzą na nią Polacy mieszkający za granicą. Niektórzy witają się ze sobą w języku ojczystym słowami „Dzień dobry!”
- W tej pracy nie można by było nic zrobić bez wewnętrznej harmonii z najskrytszymi zakątkami duszy narodu. Dzięki temu ja , przypadkowy gość, na zawsze pokochałem szlachetny i mądry naród kazachski – pisał Zatajewicz, człowiek, który „przyodział” w nuty skarb narodowego folkloru Kazachów i tym samym zapewnił mu nieśmiertelność.
Nota. Według archiwalnych dokumentów już w roku 1246 polski zakonnik i podróżnik Benedykt wraz z Włochem Janem di Piano Carpinim. W drodze do imperium Mongołów odwiedził Azję Środkową i przewędrował z ekspedycją terytorium współczesnego Kazachstanu. Zdaniem historyków była to pierwsza wizyta Europejczyków na Wielkim Stepie. Doszło do niej 25 lat przed słynną wyprawą Marco Polo. Benedykt i Carpini pozostawili wiele cennych notatek historycznych, świadczących o tradycjach, obyczajach i stylu bycia koczowniczych narodów Azji Środkowej, przodków dzisiejszych Kazachów. Przedstawiciele narodu polskiego wnieśli ogromny wkład w rozwój kultury Kazachstanu. Przykładem jest słynny krytyk muzyczny Aleksander Zatajewicz, Polak z pochodzenia, który sporządził zapis nutowy ponad dwóch tysięcy kazachskich utworów.
Przepis kuchni polskiej
Polski kapuśniak
400 g kapusty kiszonej,
100 g kiełbasy,
250 g wołowiny,
1,5 l wody,
50 g cebuli,
30 g mąki,
sól, pieprz, listek laurowy
Ugotować wywar z mięsa, drobno poszatkować kapustę, zalać wrzątkiem, tak by przykrył całą kapustę i poddusić pod przykryciem. Cebulę pokroić, zrumienić na oleju, dodać zasmażoną mąkę. Rozprowadzić mąkę z cebulą zimną wodą. Połączyć z wywarem i kapustą. Zagotować. Przyprawić do smaku. Dolać soku z kiszonej kapusty. Kartofle do zupy gotować oddzielnie.
Dinara Kułakpajewa